Moje dwa światy- przyziemny- bolesny i niespełniony i wyimaginowany- cudowny, pełny szczęścia |
|
Oba światy Go tak bardzo kochają...Kamil. Ile w tym imieniu sie mieści wspomnień... Były chwile cudowne-realne- które zostaną w mojej pamięci do końca życia. Były też te niemiłe, które mącą moje myśli, powodują łzy i cierpienie. Byliśmy tak blisko. Znam każdą rysę Twojej dłoni. Każdy Twój gest, Twoje zażenowanie, oburzenie, radość i smutek. Potrafię wyczytaj z Twojej ślicznej buzi prawie wszystko. No właśnie. Prawie... Nie wiem, co tak naprawdę do mnie czujesz, co o mnie myślisz. Na codzień jesteśmy niesamowitą ekipą, jak brat i siostra, przyjaciel i przyjaciółka. Kiedy jednak zostajemy sami istnieje tylko mowa naszych ciał. I mojej duszy. Nasze dłonie splatają się, ciała tworzą jedność, a moje serce krzyczy: Kochaj Mnie, Proszę... Jednak ten wewnętrzny głos jest dla Ciebie niesłyszalny. I kłębie w głowie milion myśli, czy chcesz być ze mną? A może chcesz poprostu kogoś przytulić, pocałować? Czy Twoja męskość reaguje tak tylko na moje ciało, czy też w ramionach innej zachwałbyś się tak samo? I nie znajduje odpowiedzi na te pytania... Wyobraźnia układa film, w którym jesteśmy nierozłączni. Tak idealnie dobrani. Bardzo zakochani. Jednak odzywa się wtedy rzeczywistość, która ocenia stan rzeczy realistycznym okiem. I mówi: daj sobie spokój, przecież widzisz, że z tego nic nie będzie. Bo nie przytuli Cię przecież przy kolegach. Bo przecież jego przyjaciel będzie o mnie zazdrosny. Dlaczego wszystko się tak pląta? Przecież ja nie czuję nic do tamtego, doskonale to wiesz. Ale widocznie on jest dla ciebie ważniejszy. Z nim znasz się od dzeicka. Ze mną nie. Nie poświęcisz więc relacji z przyjacielem, żeby nie ukrywać się z tym wszystkim. Czasami widze jak jedziemy gdzieś wszyscy razem jak ukradkiem na mnie patrzysz. Tylko tak, zeby nikt nie widział. Bo mógłby się dowiedzieć... A tego nie chcesz. No właśnie. Odwzajemniam uśmiech, patrze z równym porządaniem. I na tym się wszystko kończy, do czasu kiedy nie zostajemy sami...Kocham Cię, Oliwia... |